Do pracy motywują mnie dzieci


źródło: Nowa - Gazeta Biłgorajska - tygodnik lokalny

Od 26 czerwca do 2 lipca w Zespole Szkolno-Rewalidacyjnym w Biłgoraju odbył się turnus terapeutyczny zorganizowany we współpracy z Centrum Terapeutycznym UNIQUECENTER w Warszawie. NOWa Gazeta Biłgorajska rozmawia z Piotrem Hawrylukiem, współwłaścicielem i terapeutą nadzorującym turnus.

NOWa Gazeta Biłgorajska: Jak trafił Pan do Biłgoraju? Skąd pomysł zorganizowania turnusu u nas?

Piotr Hawryluk: To Biłgoraj znalazł mnie sam. Tego typu wydarzenia organizujemy w różnych miastach w całej Polsce. Wystarczy kilka rodzin chcących wziąć udział w turnusie i Uniquecenter jedzie. Od kilku lat odwiedzamy regularnie szkołę specjalną dla dzieci z autyzmem w Białej Podlaskiej. Panie Beata Łuszczek i Joanna Mandziuk dowiedziały się o nas od rodziców dzieci z autyzmem z Białej Podlaskiej. Znaczna część naszej pracy pochodzi z rekomendacji.

Co wyjątkowego jest w turnusach, które oferujecie Państwo jako Centrum Terapeutyczne?

Od lat mamy wypracowany model terapeutyczny, który sprawdza się w praktyce, w pracy z dziećmi. Opiera się on na całościowym spojrzeniu na dziecko, na wzięciu pod uwagę mocnych stron dziecka tak, aby działać na jego aktualne wyzwania i ich przyczyny. Pracujemy z dziećmi, skupiając się na wielu aspektach. Terapeuci są świetnie wyszkoleni i gotowi dostosowywać program pracy do potrzeb danego dziecka. W ciągu jednego dnia terapeutycznego na turnusie, dziecko otrzymuje pracę sensoryczną, strukturalną, motoryczną i intelektualną, a czasem jeszcze wiele innych tradycyjnych metod. Terapie, które wykorzystywaliśmy podczas turnusu to: Metoda Bowena, Temprana, Dotyk dla Zdrowia, Osteopatia, Stymulacja systemu Taktylnego, Metoda stymulacji lewopółkulowej, metoda krakowska, Ruch rozwijający, Integracja Odruchów Prymitywnych.

Co ma Pan na myśli mówiąc „tradycyjnych metod”?

Medycyna chińska. Żaden inny system diagnozowania i leczenia nie zasługuje bardziej na miano „tradycyjnego” niż medycyna chińska. Współczesna medycyna Zachodu, którą często nazywamy „tradycyjną”, ma dopiero 200 lat. System chiński jest co najmniej 3000 lat starszy. Nie chcę się wdawać w niewygodną dla niektórych dyskusję, który system jest bardziej tradycyjny, a który alternatywny, ale podsumuję. Medycyna zachodnia jest nauką „eksperymentalną”, opiera się doświadczeniu oraz metodach prób i błędów, gdy my odgrywamy rolę królików doświadczalnych. Jest ona także systemem jak najbardziej „alternatywnym”, gdyż daleko jej do teoretycznych podstaw, na których zbudowano medycynę chińską. Mówię o tym dlatego, żeby szczególnie zachęcić rodziców do zapoznania się z pewnymi „alternatywnymi metodami”.

Jest to bardzo ciekawe, co Pan mówi.

Tak. Dla mnie też jest to ciekawe, od dawna fascynuje mnie medycyna chińska. Ciekawe jest np. kojarzenie chorób oczu, tj. jaskra, zaćma, z chorobą pęcherzyka żółciowego i dróg żółciowych? Albo depresja z problemami jelita grubego. Albo, że ciągłe martwienie się, obawy i lęki źle wpływają na pracę nerek i problemy z pęcherzem moczowym. To wszystko i milion innych rzeczy opisuje właśnie medycyna chińska. Znając przyczynę, możemy trafniej dobrać sposób działania. Ja w pracy z dziećmi cały czas kieruję się ciągle zdobywaną wiedzą na ten temat.

Co motywuje Pana do takiej pracy? Praca z dziećmi z wyzwaniami, a szczególnie z autyzmem nie jest łatwa i lekka?

Mówi się, że coś, co się kocha robić, nie nazywa się pracą i nie męczy. Jest w tym dużo prawdy. Pracuję ponad 10 lat bardzo aktywnie i każdego dnia, idąc do pracy, jestem podekscytowany tym, czego mogę nauczyć się i jak to mogę wykorzystać pozytywnie dla innych. Motywują mnie dzieci, rezultaty mojej pracy i nieodkryte jeszcze możliwości naszego mózgu. Praca z dziećmi z autyzmem nie jest lekka, ale nagrodą jest to, że jak wsłucham się w dziecko, potraktuję je z szacunkiem i dobrocią jak pełnowartościowego człowieka, wczuję się w jego potrzeby, ono zaprosi mnie na chwilę do swojego świata, otworzy się i pokaże, że wcale nie jest takie „autystyczne”. Takiego podejścia uczę moich terapeutów.

Czy jest coś, co Pan poleca w szczególności swoim pacjentom?

Jest kilka żelaznych zasad, jeśli chcemy zacząć osiągać zmiany albo inaczej budować fundament do kreowania dalszych zmian w zdrowiu. Po pierwsze: dieta. To jest szerokie i poważne pojęcie. Bez niej nic nie wskóramy. Nie chcę mi się nawet słuchać, jak ktoś mi mówi, że stosował dietę przez dwa lub trzy miesiące i nie było żadnego efektu. Dieta to nie tylko jak jemy i co jemy, to po prostu styl życia. Należy uważnie przeanalizować wiele rzeczy najlepiej ze specjalistami w tej dziedzinie. Po drugie: picie wody. Większość z nas pije o 80% za mało wody w stosunku do zapotrzebowania na nią naszego organizmu. Woda przewodzi prąd, więc bez niej nasz mózg nie ma szans. Po trzecie: rytm dnia. Tu liczy się, kiedy i jak śpimy, kiedy jemy i ile, kiedy idziemy do toalety i czy w ogóle do niej idziemy. Po czwarte: mówimy „nie” dla: cukru, krowiego mleka i pszenicy. O tym moglibyśmy długo rozmawiać. Zachęcam do zgłębiania wiedzy na temat dlaczego „nie”.

Czy jest coś, co chce Pan powiedzieć na koniec?

Och, chciałoby się powiedzieć jeszcze tak dużo. Zamierzamy wrócić jeszcze do Biłgoraja. Mam nadzieję, że wnieśliśmy trochę nowych pomysłów dla rodziców, nauczycieli i terapeutów, i że dzieci, które uczestniczyły w turnusie, wyniosły coś dobrego dla siebie. Nasz model terapeutyczny nie kończy się tylko na turnusie, dzieci dostają zalecenia, które koniecznie powinny być realizowane i przedłużane przez rodziców lub terapeutów. Nie każdy rodzic może być terapeutą swojego dziecka, więc planujemy w przyszłości przeszkolić waszych terapeutów i nauczycieli jak pracować według Uniquecenter. Chciałem podziękować rodzicom dzieci, którzy wzięli udział w naszym turnusie w Biłgoraju, za zaufanie jakim nas obdarzyli, za otwartość na nowe pomysły i za wszystko, co robią dla swoich pociech. Dziękujemy również współorganizatorkom tego turnusu paniom Beacie Łuszczek i Joannie Mandziuk przede wszystkim za inicjatywę i pomoc w organizacji turnusu. Dziękuję. Do widzenia i pozdrawiam.